Zachodnia część Księstwa Cieszyńskiego
Západní část Těšínského knížectví
Dzieje Czechosłowacji według Mary Heimann znacznie odbiegają od tego konwencjonalnie stereotypowego obrazu. W wielu aspektach jej analiza jest bliska sceptycyzmowi współczesnych Czechów, choć jest możliwe, że w niektórych punktach bezstronny dystans Heimann będzie zaskakujący, a może nawet szokujący dla dzisiejszych Czechów. Praca jest wynikiem starannych, rzeczowych badań. Jej tezy oparte są na systematycznie udokumentowanym materiale. O czym autorka nie ma dowodów, o tym prawie nigdy nie spekuluje. Prosta, jasna i rzeczowa argumentacja może czeskiemu czytelnikowi w niektórych przypadkach nieco przeszkadzać, gdyż może budzić sprzeciw i refleksje nad różnymi niemożliwymi do udowodnienia możliwymi czynnikami, które mogły wpłynąć na decyzje historyczne, ale ponieważ są one nieudokumentowane, autorka w większości się nimi nie zajmuje.
Książka jest pod względem argumentacji przekonująca oraz napisana błyskotliwie i przystępnie. Być może dlatego, że ten okres odcisnął na mnie osobiste, niezatarty ślad, ale za najlepiej napisaną część, która pod względem napięcia zbliża się niemal do thrillera, uważam rozdział poświęcony sierpniowej okupacji w 1968 roku i temu, co działo się z kierownictwem partii i państwa w Moskwie. Rozdziały traktujące o okresie od komunistycznego przejęcia władzy w lutym 1948 roku do czasów współczesnych są, moim zdaniem, mniej odkrywcze dla czeskiego czytelnika niż te części książki, które omawiają historię Czechosłowacji do tego czasu, zwłaszcza lata 1938-1939 i 1945-1948, które autorka określa jako okresy twardo autorytarne. Nowa historia Czechosłowacji Mary Heimann jest niezwykle inspirującym materiałem do dyskusji. Przyjrzyjmy się jej bardziej szczegółowo.
Heimann argumentuje, że podstawowym problemem czeskiej społeczności był jej skrajny nacjonalizm i nietolerancja etniczna, które czescy politycy ślepo i uparcie wymuszali na społeczeństwie. Zasadniczo pomijali pragmatyczne, kompromisowe, pluralistyczne rozwiązania. Nie byli zdolni do inkluzywności i radykalnie odrzucali każdego, kto był jakkolwiek inny. Postawę tę stosowali nie tylko wobec Niemców, ale także Żydów, Romów, Węgrów, Słowaków, Polaków i Rusinów. Uparte forsowanie czeskiego nacjonalizmu doprowadzało czeskie państwo wielokrotnie na skraj zagłady. Czesi zawsze byli ekspertami w zwalaniu własnych niepowodzeń na „zdradę” lub „ucisk” ze strony innych. Heimann udowadnia jednak, że za Monachium Czesi sami są winni. Wobec mniejszości zachowywali się, zwłaszcza w latach 1938-1939 i w okresie powojennym 1945-1948, niewiarygodnie okrutnie, nie będąc do tego zmuszeni przez nikogo. Ale weźmy to po kolei.
Ekstremalny nacjonalizm panował w Austrii, a potem w Austro-Węgrzech, po wszystkich stronach. Rewolucja z 1848 roku była nieudana, ponieważ zamiast zjednoczyć się przeciwko cesarzowi w dążeniu do demokratycznych swobód, wszystkie grupy etniczne w Austrii w tym roku zaciekle się pokłóciły. Dlatego zwyciężył absolutyzm Bacha.
Romantyczny nacjonalizm panował w Austrii przede wszystkim wśród Niemców już od końca XVIII wieku, kiedy część Niemców zaczęła forsować pangermanistyczną ideę, że ludzie mówiący po niemiecku są nawzajem „mistycznie połączeni” w jeden naród, bez względu na to, w jakim państwie żyją. Monarchia Austriacka jednak, według Heimann, nie promowała tej idei i aktywnie przeciwstawiała się ideologii pangermanizmu, promując pozostałe języki.
Powstanie państwa czechosłowackiego na podstawie ideologii nietolerancji
W XIX wieku Czesi wypracowali potężną ideologię, której twórcą był przede wszystkim Palacký. Właśnie według Palackiego husytyzm w XV wieku był silnym ruchem nacjonalistycznym. Była to mityczna, nieudowodniona argumentacja. Wyrażenia „Ziemie Czeskie” czy „Słowacja” nie były, według Heimann, powszechnie używanymi pojęciami aż do XIX wieku. Jan Hus stał się w czeskiej mitologii narodowowyzwoleńczej podstawowym symbolem czeskiej determinacji i niepodległości, a Jan Žižka swego rodzaju wczesnym nacjonalistą i prymitywnym socjalistą. Jednak spory husytów z katolicką Europą nie były nacjonalistyczne, lecz religijne. Mimo to, w czeskiej społeczności powstała mitologia wyzwolenia narodowego, która osiągnęła apogeum w wieku dwudziestym. Czeski szowinizm końca XIX wieku przyniósł w wieku XX tragiczne konsekwencje.
Być może w powstanie niepodległego państwa czechosłowackiego w 1918 roku duży wkład wnieśli amerykańscy Żydzi. Przynajmniej tak twierdzi sam Tomáš Garrigue Masaryk w Hovorach s TGM Čapka. Masaryk w 1899 roku wstawił się w Austrii za żydowskim włóczęgą Hilsnerem, niesłusznie oskarżonym o rytualne morderstwo młodej dziewczyny Anežky Hrůzovej. Energiczne wystąpienie Masaryka przeciwko antysemityzmowi w sprawie Hilsnera było szeroko nagłośnione międzynarodowo, a po latach Masaryk zwierzył się Čapkowi, że „światowa prasa jest w większości kontrolowana lub finansowana przez Żydów, znali mnie ze sprawy Hilsnera i odwdzięczyli mi się za to, co dla nich zrobiłem, pisząc przychylnie o naszej sprawie - a przynajmniej nie pisząc o niej nieprzychylnie. Dużo nam to politycznie pomogło”.
Masaryk był według Heimann bezwzględnym manipulatorem politycznym i chorągiewką. Do brytyjskiej prasy w czasie I wojny światowej przemycał propagandę o ucisku w Czechach i cieszył się: „Męczeństwo i krew zawsze wywołują sympatię”. Decyzję o rozbiciu Austro-Węgier i utworzeniu samodzielnego państwa czechosłowackiego Masaryk podjął całkowicie arbitralnie, z minimalną liczbą współpracowników i całkowicie bez żadnego mandatu z ziem czeskich. Gdy bowiem w 1916 roku zmarł cesarz Austrii Franciszek Józef I, jego następca, cesarz Karol I, zaczął okazywać „narodom mniejszościowym” w monarchii sympatie. Karol I zniósł karę śmierci, orzeczoną wobec czeskich rewolucjonistów Kramářa i Rašína, a w Austrii powstało prawdopodobieństwo szerszej autonomii. Czescy politycy w Pradze uczestniczyli w koronacji Karola I w 1916 roku, a jeszcze w styczniu 1917 roku Stowarzyszenie Posłów Czeskich podkreśliło, że „naród czeski widzi warunki swojego rozwoju tylko pod berłem Habsburgów”. 29 maja 1917 roku cesarz Karol ogłosił, że zamierza zwołać parlament austriacki, i pomimo tego, że Masaryk i Beneš nakazywali czeskim posłom z zagranicy, aby otwarcie parlamentu bojkotowali, ci nie tylko ich nie posłuchali, ale wręcz poprosili, aby Austria została zrestrukturyzowana w nową konfederację państwową, w ramach której Czechy miałyby być połączone ze Słowacją.
Masarykowi udało się przekonać zachodnich sojuszników o konieczności rozbicia Austrii dopiero po tym, jak legiony czeskie spektakularnie opanowały kolej transsyberyjską w Rosji po rewolucji bolszewickiej, a Masaryk zyskał w ten sposób wpływ na scenie międzynarodowej, ponieważ „jego legiony” mogły przyczynić się do celów wojennych aliantów. Według Heimann, do rozbicia Austrii i założenia Czechosłowacji w 1918 roku doszło tylko dlatego, że zachodni sojusznicy wykorzystali legiony czeskie w Rosji i sprawę Czechosłowacji dla swoich bezpośrednich, krótkoterminowych celów wojskowych pod koniec pierwszej wojny światowej. Argumentacja Masaryka wobec sojuszników, że utworzenie Czechosłowacji jest potrzebne, aby funkcjonowała jako „tama niemieckiej ekspansji na Wschód”, jest z perspektywy czasu, wiedząc, co nastąpiło dwadzieścia lat później, naprawdę śmieszna. Czescy posłowie poparli ideę Masaryka o rozbiciu Austro-Węgier i utworzeniu samodzielnej Czechosłowacji dopiero w ostatniej chwili, w lipcu 1918 roku. 16 października 1918 roku cesarz Karol I zaoferował narodom austriackim autonomię i była nadzieja, że zostanie ona przyjęta. Masaryk w panice próbował w ostatniej chwili zapobiec porozumieniu między Austrią a sojusznikami, ogłaszając niepodległość Czechosłowacji.
Powstanie Czechosłowacji w październiku 1918 roku było dla Masaryka godnym uwagi zwycięstwem, ale nie było w nim nic nieuniknionego. Przy tworzeniu nowego państwa Masaryk brutalnie zignorował interesy Niemców, Węgrów i Polaków mieszkających na terytorium Czechosłowacji oraz przemawiał za Słowakami i Rusinami, nie mając do tego od nich mandatu. Sojusznicy wkrótce żałowali, że w Europie Środkowej stworzyli sporne, niestabilne państwo. Jak powiedział brytyjski premier Lloyd George: Do Czechosłowacji włączono setki tysięcy protestujących Węgrów i kilka milionów rozgniewanych Niemców.
Ucisk narodowościowy w międzywojennej Czechosłowacji
Czechosłowacja, która powstała w 1918 roku, była państwem etnicznie i narodowościowo bardzo nierównym. Masaryk i Beneš obiecywali Słowakom i Rusinom autonomię, ale nigdy nic z tego nie spełnili. Mniejszości były niezadowolone. Co więcej, ludność niemiecka w Czechosłowacji nie stanowiła mniejszości: Niemców było w Czechosłowacji więcej niż Słowaków. Dlatego musiała powstać fikcja „narodu czechosłowackiego”, aby Czesi i Słowacy nie musieli być liczeni osobno. Czesi i Słowacy byli teoretycznie tzw. „elementami państwowotwórczymi”, pomimo że Niemców było więcej. Mimo że w Czechosłowacji było więcej Niemców niż Słowaków, nie istniała żadna niemiecka trzecia zwrotka czechosłowackiego hymnu państwowego. Wolność poszczególnych obywateli była zapewniona, ale w praktyce chodziło o twardą dominację „czechosłowackiego” (w rzeczywistości czeskiego) narodu. Międzywojenna Czechosłowacja nie była inkluzywnym państwem wielonarodowym.
Partie polityczne w Czechosłowacji były tworzone według kryteriów narodowościowych. Pięć czeskich partii tworzyło koalicje rządowe i utrzymywało „obcych” poza rządem, przez co partie niemieckie prawie nigdy do niego nie wchodziły. W zwiastunie tego, jak arogancko obecnie czescy urzędnicy rządowi ignorują opinię publiczną w sprawie amerykańskiej bazy rakietowej, czescy politycy całkowicie ignorowali ostrzegawcze wyniki wyborów i tworzyli „czeskie” rządy czysto według własnej woli. Najwyraźniej objawiło się to w wyborach w 1935 roku, kiedy to sudecka partia Heimatsfront zdobyła całe 15,2 procenta głosów, czyli więcej niż czeska partia agrarna i więcej niż socjaldemokraci. Pomimo silnie antycentralistycznych, antyczeskich i antysocjalistycznych sygnałów od wyborców, czescy politycy i tak, jak zawsze wcześniej, utworzyli czeski blok rządzący i po prostu ignorowali coraz bardziej rozgoryczonych Niemców i Słowaków.
Było niepokojące, że w kraju składającym się w 80 procentach z katolików, rząd szerzył silny antyklerykalizm. Zniesienie tytułów arystokratycznych było traumatyczne dla niemieckich arystokratów. Minister finansów Rašín zubożył Niemców na pograniczu, znosząc walutę austriacką. Według nowych przepisów Austriacy nie mogli już odwiedzać swoich krewnych wśród Niemców w Czechosłowacji bez oficjalnych paszportów; przyjazd bez dokumentów podróży był surowo karany grzywną. „Nowe państwo moralnie należy do Czechów”, oświadczył Masaryk, mimo że Niemcy wiedzieli, iż sam Masaryk wychował się jako Niemiec i tylko zmienił swoją narodowość, więc nim pogardzali. Od 1920 roku dekretem poczeszczano nazwy nawet całkowicie niemieckich miast. Wydawano wyłącznie czeskie znaczki pocztowe. W czechosłowackim Ministerstwie Spraw Zagranicznych nie pracował ani jeden etniczny Niemiec czy Węgier.
Problemy były także ze Słowakami. Kiedy Andrej Hlinka, jeden z pierwotnych sygnatariuszy Deklaracji Martin, dowiedział się, że obietnice Masaryka zawarte w Porozumieniu Pittsburskim (w sprawie niezależnego słowackiego rządu, parlamentu i sądów) nie zostaną spełnione, pojechał poskarżyć się do Francji. Po powrocie Masaryk kazał go zamknąć za „zdradę” i więził go aż do 1920 roku. Za zdradę został uwięziony również słowacki nacjonalista Vojtech Tuka, ponieważ oświadczył, że Deklaracja Martin miała obowiązywać tylko dziesięć lat, do 1928 roku, a potem czechosłowackie prawa tracą ważność. Został skazany za zdradę stanu na 15 lat więzienia. W wyniku dyskryminacji Słowaków ogromny wpływ na Słowacji zdobyła Słowacka Partia Ludowa Hlinki.
W obawie przed niemieckim radykalizmem po dojściu Hitlera do władzy w 1933 roku, Czechosłowacja zatwierdziła w październiku 1933 roku ustawę nr 201, na mocy której mogły być zawieszone lub rozwiązane partie polityczne, które zagrażały integralności, demokratycznej republikańskiej formie lub bezpieczeństwu państwa. Na podstawie tej ustawy zakazano Partii Sudeckoniemieckiej Henleina, która jednak szybko się przegrupowała i powstała pod nową nazwą Heimatsfront. Członkowie zakazanych partii politycznych na mocy ustawy nr 201 nie mieli prawa do tajemnicy korespondencji, mogli być poddani nadzorowi policyjnemu i mogło być na nich nałożone aresztowanie domowe. Heimann argumentuje, że twardym tłumieniem praw narodowościowych grup etnicznych, czescy politycy sami doprowadzili państwo czechosłowackie do upadku. Głębokie niezadowolenie grup etnicznych w Czechosłowacji korzystnie wykorzystał Hitler, który w lutym 1938 roku wyraził zdecydowanie, by chronić „10 milionów czechosłowackich Niemców”. Zachodni Alianci, którzy wiedzieli o ucisku mniejszości (lord Runciman mówił w swoim raporcie o Czechosłowacji o „wąskiej nietolerancji i dyskryminacji”), nie poparli kontrowersyjnego państwa czechosłowackiego w Monachium we wrześniu 1938 roku.
Ucieczka do totalitaryzmu
To, co nastąpiło, było szczególnie interesujące i ostre. Mianowicie, gdy tylko mocarstwa zachodnie poprzez Monachium odebrały dotychczasowym czeskim politykom władzę utrzymywania wielonarodowego państwa w podległości, natychmiast się ono rozpadło, a jego następcze części zaczęły wykazywać twarde tendencje autorytarne i rasistowskie. W tym kierunku pomonachijska Czecho-Słowacja poszła dobrowolnie, nikt jej nie zmuszał do porzucenia demokratycznych zasad. Według Heimann jest to dowodem na to, że Czechosłowacja przekształciłaby się w dyktaturę nawet bez późniejszej interwencji hitlerowskich Niemiec.
Druga Republika Czechosłowacka, która istniała od października 1938 do marca 1939 roku, była otwarcie autorytarnym państwem, podobnie jak Trzecia Republika w latach 1945-1948. Rządziła, wydając niedemokratyczne dekrety bez mandatu, popierała rasizm, neutralizowała przeciwników politycznych, zakładała obozy koncentracyjne oraz prześladowała Żydów i Cyganów, i to czysto z własnej woli, bez jakiegokolwiek wpływu nazistowskich Niemiec. Władze czechosłowackie zaczęły otwarcie praktykować politykę czystek etnicznych.
Pomonachijska Czecho-Słowacja bardzo gniewnie zareagowała na napływ niemieckich żydowskich uchodźców z hitlerowskich Niemiec. Rząd czecho-słowacki od października 1938 roku lobbował u brytyjskich polityków, aby wykorzystali swój wpływ w Berlinie i przekonali Niemcy, by nie przysyłały do Czecho-Słowacji „Żydów, których nie chcemy”, i skarżył się, że rzekomo rząd brytyjski okazuje sympatie „Żydom i niemieckim socjaldemokratom kosztem Czechów i Słowaków”. Czeska organizacja patriotyczna Sokoł wydała 23 października 1938 roku rezolucję, która nalegała na wszystkich Żydów, którzy osiedlili się w Czechosłowacji po 1914 roku, aby „wrócili do swoich domów”. 20 listopada 1938 roku Praga porozumiała się z Berlinem, że czecho-słowackie prawo zostanie zmienione tak, by nie zapewniało już ochrony uchodźcom z Niemiec i Austrii po Anschlussie. Kurt Weisskopf, niemiecki lewicowy student żydowski, nie wierzył własnym oczom, gdy był świadkiem, jak grupa niemieckich socjaldemokratów przejeżdżających przez Pragę została aresztowana na praskim dworcu Masaryka i odesłana do Niemiec, gdzie musiała trafić do obozu koncentracyjnego. Kiedy Weisskopf złożył skargę do władz, czeski urzędnik po drugiej stronie telefonu oznajmił mu, że jest „śmierdzącym Żydem” i „czerwoną świnią” i trzasnął słuchawką. W czerwcu 1939 roku Czesi wydali antysemicką ustawę, której celem było ochronienie poczeszczonych Żydów i stłumienie praw niemieckich żydowskich uchodźców, którzy przybyli do Czechosłowacji od 1935 roku.
Według ustawy z 2 marca 1939 roku wszyscy bezrobotni mężczyźni powyżej 18 lat byli wysyłani do czeskich obozów pracy przymusowej. Tego samego dnia Czesi założyli z własnej inicjatywy obozy koncentracyjne dla Cyganów w Letach i Hodonínie. Studenci na praskim wydziale filozoficznym spontanicznie zniszczyli pomnik T. G. Masaryka. Antyżydowski rasizm w Czechach opierał się na uprzedzeniach etniczno-językowych, na Słowacji miał podłoże religijne. Na Słowacji, po utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw, powstało pronazistowskie, katolickie państwo autorytarne, którego ksenofobiczna i niedemokratyczna polityka miała korzenie w pomonachijskiej Czecho-Słowacji. Heimann wielokrotnie podkreśla, że autorytarne i rasistowskie praktyki były wprowadzane przez pomonachijską Czecho-Słowację, a potem samodzielną faszystowską Słowację, całkowicie z własnej inicjatywy.
W Czasie Protektoratu
Według Heimann, stosunki po niemieckiej okupacji w marcu 1939 roku były interesujące i ostre. Niemcy dali Czechom niemal taką samą autonomię jak Słowakom, którzy witali ich jak wyzwolicieli, pomimo że Czesi odnosili się do Niemców z resentymentem. Jednocześnie Niemcy mieszkający na stałe na terytorium Czech i Moraw nie otrzymali od nazistowskich okupantów z Rzeszy żadnych przywilejów. Okupacja ich rozczarowała. Co więcej, ci czescy Niemcy, którzy byli członkami partii Heinleina i stali się automatycznie obywatelami Rzeszy, musieli iść na wojnę, co nie dotyczyło Czechów. Właśnie z tego powodu ogromna liczba czechosłowackich Niemców po marcu 1939 roku zgłosiła czeską narodowość, aby uniknąć służby w armii nazistowskiej.
Edvard Beneš z emigracji w Londynie zorganizował w 1942 roku „operację Anthropoid”, czyli zamordowanie Protektora Rzeszy Reinharda Heydricha, stanowczo wbrew woli członków krajowego ruchu oporu, ponieważ potrzebował międzynarodowego, medialnego propagandowego atutu. Cechom bowiem w Protektoracie nie działo się nic szczególnie złego. Prawdą jest, że w listopadzie 1939 roku, po demonstracjach związanych z rocznicą 28 października, naziści brutalnie interweniowali przeciwko studentom. Wtedy to dziewięciu przywódców studenckich zostało straconych (co paradoksalnie dotknęło właśnie tych, którzy byli skłonni współpracować z władzą nazistowską), uczelnie wyższe zamknięto, a 1200 studentów wysłano do obozów koncentracyjnych. Jednak atak ten doprowadził do szerokiego biernego oporu w Protektoracie, w wyniku czego w kolejnych miesiącach w Czechach zapanował silny chaos, a naziści złagodzili swoje podejście do ludności czeskiej. Sam Protektor Heydrich stosował politykę kija i marchewki: prześladował intelektualistów, stosował krótkotrwałe dawki terroru, ale dbał o klasę robotniczą, która z zadowoleniem i intensywnie pracowała za wysokie premie na rzecz gospodarki wojennej Rzeszy. Okrutna zemsta Niemców po zamordowaniu Heydricha - tzw. hejdrychiada - całkowicie zlikwidowała krajowy czeski ruch oporu. Jednak Beneš osiągnął to, czego potrzebował: stworzył na arenie międzynarodowej czarno-biały obraz czeskiego męczeństwa i niemieckiego zła. Poprzez zamordowanie Heydricha udało mu się doprowadzić do tego, że Protektorat Czech i Moraw nie był już postrzegany jako kolaboracyjny, pronazistowski kraj, jak na przykład Austria, ale jako kraj okupowany. (Na faszystowskiej Słowacji tę samą rolę odegrało w 1944 roku tzw. Słowackie Powstanie Narodowe.) Zamordowanie Heydricha znacznie wzmocniło czeską nienawiść wobec Niemców.
Ostre stosunki powojenne (1945-1948)
Po tym, jak Beneš podpisał w 1943 roku w Moskwie umowę o współpracy ze Związkiem Radzieckim, komuniści przygotowali skład powojennego rządu czechosłowackiego, który Beneš zaakceptował. Z rządu wykluczono antyfaszystowskich Niemców sudeckich i pozostałe mniejszości czechosłowackie. Niekomunistom nie przeszkadzały totalitarne elementy w Programie Koszyckim; interesowali się tylko ukaraniem „zdrajców narodu”. 4 kwietnia 1945 roku obradował w Koszycach niezwołany rząd Fierlingera, który zaczął przygotowywać sprawiedliwość retrybucyjną. Sytuacja była podobna jak po I wojnie światowej: ponownie niezwołany rząd emigracyjnych polityków dyktował krajowi fundamentalne zmiany. Tak jak po Monachium zakazano partii lewicowych w Czecho-Słowacji, teraz utworzono tzw. „Front Narodowy” i zakazano partii prawicowych.
W przeciwieństwie do zbombardowanej Wielkiej Brytanii czy Niemiec, Protektorat Czech i Moraw oraz Pierwsza Republika Słowacka przeżyły, mierząc okropnymi warunkami tamtych czasów, stosunkowo „elegancką” wojnę. Korzystne było to, że znacząco postąpił proces homogenizacji ludności: w czasie wojny Czesi i Słowacy pozbyli się większości Romów i prawie wszystkich Żydów, a po wojnie także Węgrów i Niemców. Benešowi po raz drugi udał się cud: przekonanie zachodnich aliantów do ponownego utworzenia Republiki Czechosłowackiej. To wcale nie było automatyczne. Teraz Czechosłowacja miała istnieć w o wiele korzystniejszej pozycji: bez mniejszości. Jednak Beneš był wąsko myślącym nacjonalistą i socjalistą, który chciał się bezzwłocznie zemścić na swoich etnicznych i politycznych wrogach. Czechosłowacja po 1945 roku nie była już demokratyczna: praktykowała czystki etniczne, niezwołany rząd dyktował krajowi, co mu się podobało, za pomocą dekretów i zaczął szybko budować państwo policyjne.
Władze powojennej Czechosłowacji dobrze nauczyły się od nazistów, jak neutralizować dysydentów politycznych: poprzez ostrożne rozdzielanie kartek żywnościowych, populizm, politykę płacową i redystrybucję skonfiskowanego majątku. Do 27 października 1945 roku niezwołany prezydent Beneš zatwierdził 27 dekretów prezydenckich i 91 ustaw. Przeprowadził w ten sposób brutalnie nacjonalistyczną i radykalnie socjalistyczną rewolucję.
Zaraz po wojnie czeska ludność zaczęła spontanicznie mordować Niemców. Tylko Niemcy byli „zdrajcami” i „faszystami”, jakby naród czeski i słowacki w ogóle nie kolaborował z reżimem nazistowskim. Prezydent i ministrowie wzywali ludność do pozbycia się „Niemców i Węgrów”. 12 maja 1945 roku jeden z ministrów w rządzie zażądał, by zaapelować przez radio do ludności, aby nie zabijała niewinnych niemieckich cywilów. Rząd odrzucił to jako „zbędne”. 16 maja 1945 roku Beneš w przemówieniu podkreślił, że w interesie jednolitego państwa konieczne jest „zlikwidowanie Niemców i Węgrów”.
Powojenny reżim czechosłowacki traktował czechosłowackich Niemców dokładnie tak, jak reżim nazistowski traktował Żydów. Ilość kartek żywnościowych dla niemieckiego obywatela została obniżona do poziomu uniemożliwiającego przeżycie. Niemieckie szkoły zostały siłą zamknięte. Podobnie jak Żydzi w czasie wojny, Niemcy mogli teraz robić zakupy tylko w określonych godzinach, nie mogli korzystać z transportu publicznego i nie mogli się przeprowadzać. W obozie internowania dla Niemców pod Ostrawą i w obozie w Kolínie dla „kolaborantów” torturowanie, gwałcenie i mordowanie więźniów stało się tak powszechne jak w obozach koncentracyjnych SS. W obozie Vojna pod Příbramem wywieszono nazistowskie hasło „Praca czyni wolnym”, tym razem w języku czeskim. Powstawała sieć tajnej policji, do której werbowano nazistowskich zbrodniarzy. Według Benjamina Frommera, cytowanego przez autorkę, „nadzwyczajne sądy ludowe” skazały 97 procent oskarżonych. Prawo do odwołania zostało zniesione, a egzekucje odbywały się w ciągu 2-3 godzin po wyroku. W grudniu 1945 roku skargi na to, że policja czechosłowacka rutynowo torturuje oskarżonych, doprowadziły do żądań „denazyfikacji” policji.
Wysiedlenie Węgrów ze Słowacji za ich rzekomy „faszyzm” było niewiarygodną hipokryzją, ponieważ faszystowskie państwo na Słowacji ustanowili Słowacy, a nie Węgrzy. Z Czechosłowacji deportowano także niemieckich antyfaszystów: Niemcy mogli zabrać ze sobą po 30 kg bagażu, ale żadnych kosztowności. Paczki z kosztownościami wraz z wykazem przedmiotów oraz czysto posprzątane mieszkania musiały zostać przekazane państwu czechosłowackiemu przed wysiedleniem.
Po wysiedleniu Niemców i Węgrów dla Czechów pozostał problem Słowacji. W wyborach w maju 1946 roku na Słowacji zwyciężyła prawicowa Partia Demokratyczna. Słowacy domagali się uwolnienia szefa Państwa Słowackiego Tisy, jednak czeskie władze kazały go celowo stracić w kwietniu 1947 roku, aby „na zawsze rozwiązać kwestię słowackiego nacjonalizmu”. Jednocześnie czeski szef rządu protektoratu Rudolf Beran został skazany jedynie na więzienie.
Niekomuniści i komuniści w rządzie od 1945 roku polegali na mściwości tłumów, sądach ludowych, stłumieniu prawa do odwołania, szybkich egzekucjach według retrospektywnie stworzonych ustaw oraz na kryminalizacji mieszania się etnicznego ludności. Dopiero w ostatniej chwili przed komunistycznym przejęciem władzy zaczęli zdawać sobie sprawę, że te autorytarne praktyki zmielą także ich. Według Heimann, komunizm zwyciężył w Czechosłowacji w 1948 roku właśnie w wyniku czeskiego szowinizmu narodowego i politycznego oportunizmu nierozważnych osobistości czeskiego życia publicznego. Reżim komunistyczny nie był przede wszystkim wynikiem interwencji zewnętrznych, ale powstał dlatego, że Czesi i Słowacy chcieli czegoś o wiele bardziej naglącego niż demokracji - mianowicie etnicznie jednorodnego państwa pod ochroną Związku Radzieckiego.
Piekło Stalinizmu i Praska Wiosna
Piekło stalinizmu, które powstało w Czechosłowacji w latach 1948-1953, nie zostało narzucone krajowi przez Związek Radziecki - stworzyła je z własnej inicjatywy Komunistyczna Partia Czechosłowacji (KPCz). Czescy komuniści byli po prostu „bardziej papiescy niż papież” - naśladowanie Związku Radzieckiego było przecież tak dobre dla kariery. Nowy reżim najpierw stłumił Kościół katolicki, potem stracił Miladę Horákovą, a licznych niekomunistów skazał na obozy koncentracyjne i na śmierć. Z Węgier przyszedł później nacisk, by rozpocząć procesy również wśród wysokich rangą komunistów. Interesujące jest, że Rudolf Slánský został aresztowany na podstawie prowokacyjnego listu wysłanego mu przez CIA. Godne uwagi jest również to, że Gottwaldowi nie udało się wprawdzie uchronić całej KPCz przed procesami, ale ich ofiarami stali się tylko Słowacy, Morawianie i Żydzi - Gottwald uchronił przed procesami etnicznie czeskich komunistów. Jednak nawet za rządów terroru Stalina presja z Moskwy na Czechosłowację w czasie politycznych procesów pokazowych była tylko pośrednia: w Polsce Ludowej żadne takie procesy polityczne się nie odbywały. Tylko w Czechosłowacji, dopiero 1 maja 1955 roku, odsłonięto największy na świecie pomnik Stalina, mierzący 30 metrów.
Praska Wiosna przyszła do Czech ze Słowacji. Alexander Dubček, który w 1963 roku został pierwszym sekretarzem Komunistycznej Partii Słowacji, wykorzystywał resentyment w społeczeństwie, by stworzyć własną bazę władzy w aparacie komunistycznym. Na długo przed odwilżą w Pradze dał wolność kulturalno-politycznemu tygodnikowi Kultúrny život, który walczył o rehabilitację Słowaków, w tym Gustáva Husáka, niesprawiedliwie skazanych przez Czechów na więzienie w latach pięćdziesiątych za tzw. „burżuazyjny nacjonalizm”. Dubček stosował te same metody także wtedy, gdy „Wiosna Bratysławska” rozprzestrzeniła się na Pragę i od stycznia 1968 roku został pierwszym sekretarzem KPCz. Dubček nie był demokratą ani liberałem - według Heimann był ponoć świadomy, że po zdobyciu władzy będzie musiał znowu stłumić demokratyzację w kraju. Dowodem na to ma być fakt, że w jego Prezydium byli zarówno konserwatyści, jak i liberałowie. Komunistyczna Partia Czechosłowacji w 1968 roku odnowiła nacjonalistyczną retorykę, aby zyskać poparcie ludowe. Praska Wiosna wykorzystywała krajowy patriotyzm i ksenofobię i była zakorzeniona w tym, co Czesi uważali za najgłębsze czeskie i słowackie wartości. Jednak radziecka inwazja wykazała słabość frakcji Dubčeka. Związek Radziecki stał się dla Czechów potworem, a współpraca z Rosją zdradą narodową. Inwazja z 1968 roku zniszczyła związek między socjalizmem a czeskim nacjonalizmem.
Po upadku komunizmu
Według sondaży opinii publicznej z 23-24 listopada 1989 roku, tylko trzy procent ludności Czechosłowacji chciało ponownego wprowadzenia kapitalizmu. Jednak po upadku komunizmu w 1989 roku antykomuniści odebrali reformę reformowanym komunistom, a Czesi ponownie przyćmili Słowaków. Obywatele nie mieli jednak pojęcia o realnym świecie: przepaść między ludowymi wyobrażeniami o Czechosłowacji i o Zachodzie, między nierealistycznym przekonaniem Czechów i Słowaków o „głębokiej demokratyczności” narodu a oczekiwaniem, że po upadku komunizmu „wszyscy szybko się wzbogacimy”, okazała się zbyt głęboka. Krótko mówiąc, Czechosłowacy nadal uważali, że nawet po upadku komunizmu nie trzeba będzie zbytnio pracować, oszukiwanie jest nadal akceptowalne, a każdy będzie miał domek na wsi nawet w kapitalizmie. Jest oznaką intensywnego autorytaryzmu czeskich i słowackich polityków oraz dziedzictwa komunistycznego, że tak radykalny czyn, jakim był podział Czechosłowacji na dwa samodzielne państwa pod koniec 1992 roku, mógł odbyć się bez referendum, wbrew woli większości obywateli.
W ugruntowanej demokracji konflikty i sprzeczności uważa się za oznakę zdrowego stanu społeczeństwa. Jednak to podejście jest sprzeczne z praktyką komunistyczną oraz czeskim i słowackim nacjonalizmem. Ten ostatni preferuje wyobrażenie zjednoczonego narodu przeciwko wrogowi zewnętrznemu: zjednoczenie my przeciwko obcym oni.
Założyciele państwa czechosłowackiego w 1918 roku byli błyskotliwymi propagandzistami. To ich zasługą, a także zasługą wielu utalentowanych czeskich emigrantów politycznych, jest to, że na arenie międzynarodowej historia Czechosłowacji jest przeważnie prezentowana w pozytywnym świetle. Dzieje się tak również dlatego, że to podejście odpowiadało mocarstwom zachodnim. Czechosłowacja jest prezentowana nie jako agresor, ale jako ofiara, nawet w najbardziej ohydnych okresach swojej historii. Oczywiście każdy naród tworzy o sobie pochlebne obrazy. Jednak w wyniku swojej burzliwej historii politycznej Czechosłowacja nigdy nie miała możliwości spojrzeć na siebie z należytym dystansem. Jej głównym problemem było zawsze defensywne usprawiedliwianie samej siebie. W Czechosłowacji panował nacjonalizm, który dostosował się do każdej ideologii, demokratycznej, autorytarnej, komunistycznej, socjalistycznej i faszystowskiej. Nawet po upadku komunizmu nacjonalizm pozostaje w Europie Środkowej niezreformowaną i zatwardziałą siłą. Nacjonalizm dwukrotnie zniszczył Czechosłowację. Milionom ludzi spowodował niepotrzebne cierpienie. Nadszedł czas, aby został porzucony.
Pytania i wątpliwości
Styl książki Mary Heimann jest niemal greenowsko prostolinijny, rzeczowy, bezpośredni i krystalicznie jasny. Autorka przetwarza tylko fakty, do których znalazła konkretny materiał dowodowy. Nie spekuluje i nie psychologizuje. W rezultacie w umyśle czeskiego czytelnika powstaje jednak wiele pytań, którymi książka się nie zajmuje i właściwie jako praca historyczna chyba nawet nie powinna.
Przede wszystkim Heimann nie bada mechanizmu, w jaki sposób powstawały błędne decyzje w historii Czechosłowacji. Zazwyczaj (z wyjątkiem Alexandra Dubčeka) nie bada też osobistej motywacji polityków. Pisze, że Masaryk w pewnym momencie zdecydował się rozbić Austro-Węgry, ale nie zajmuje się tym, dlaczego się na to zdecydował. Prawdopodobnie argumentowałaby, że dokładna motywacja działań poszczególnych osobistości jest niemożliwa do odtworzenia z perspektywy czasu. Dokładnie analizuje, co Masaryk w danym momencie zrobił i jak łamał swoje obietnice - to wszystko jest udokumentowane. Nie zajmuje się tym, dlaczego to robił.
Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się jednak niezmiernie ważne badanie, jak funkcjonuje ten „mechanizm głupoty”, w wyniku którego czescy politycy od ponad stu lat podejmują błędne decyzje ze szkodą dla własnego społeczeństwa. Chodzi przede wszystkim o to, na co zwrócił uwagę Václav Žák w kwietniu 2008 roku na konferencji o Praskiej Wiośnie na Uniwersytecie w Glasgow: że czescy politycy nieustannie walczą w przeszłych wojnach, idąc przy tym zawsze od ściany do ściany. W wyniku poprzedniego traumatycznego doświadczenia historycznego jakiś całkiem niewinny lub techniczny fakt nabiera w czeskim środowisku szczególnego wirtualnego znaczenia, które w ogóle nie jest postrzegane za granicą, a politycy działają następnie zgodnie z tą fałszywie skonstruowaną mitologią. Typowym przykładem w dzisiejszej Republice Czeskiej jest kontrowersja ostatnich kilku lat dotycząca amerykańskiej obrony rakietowej. To jest czysto techniczny problem, dotyczący przede wszystkim zagrożenia likwidacji systemu globalnego odstraszania jądrowego, w wyniku czego Republika Czeska mogłaby łatwo stać się polem bitwy w następnej wojnie nuklearnej. Tym jednak w RC prawie nikt się nie zajmuje: zamiast tego „radar w Brdach” stał się wirtualnym symbolem „lojalności wobec Zachodu” (i wątpliwym dowodem na to, czy „jesteśmy częścią świata zachodniego”), lub sygnałem „spiskowania z komunizmem i Rosją”.
Fakty i zdarzenia wielokrotnie w przeszłości nabierały takiego wirtualnego znaczenia. Typowym przykładem jest na przykład antyklerykalizm pierwszej republiki Masaryka. Heimann o nim pisze, ale nie wspomina, co było widocznie jego motywacją - fakt, że w reżimie habsburskim Kościół katolicki zdyskredytował się dla Czechów poprzez swoją bezkrytyczną współpracę z establishmentem monarchii. Heimann słusznie potępia to, że praski motłoch w 1918 roku zniszczył barokową kolumnę maryjną na Rynku Staromiejskim, ale przecież stało się to właśnie dlatego, że stała się ona dla nich nosicielem wirtualnej etykiety semantycznej ucisku habsburskiego.
Innym aktualnym pytaniem, które wywołuje książka, jest problem, jak bronić się przed ekstremalnym nacjonalizmem najróżniejszych grup etnicznych. Ponownie nie można krytykować Heimann, że nie zajmuje się tym tematem: jest to temat bardziej praktycznie polityczny niż historyczny. Heimann kilkakrotnie sugeruje w książce, że wszystkie grupy etniczne w przestrzeni monarchii austriackiej zachowywały się nieprzejednanie nacjonalistycznie; zaraz na początku książki wspomina, że rewolucja z 1848 roku nie powiodła się, ponieważ wszystkie grupy etniczne w monarchii się pokłóciły. Jednak przez całą książkę koncentruje się na analizie czeskiego szowinizmu: z pewnością słusznie, ponieważ był on dominującym elementem w Republice Czechosłowackiej. Jednak, jak udowodniła na przykład Marta Filipová w swojej pracy doktorskiej o czeskiej i niemieckiej historii sztuki w Austrii XIX wieku, którą obroniła w ubiegłym roku na Uniwersytecie w Glasgow, skrajny nacjonalizm był charakterystyczny nie tylko dla strony czeskiej, ale i niemieckiej, i to do tego stopnia, że rzekomo naukowe prace z historii sztuki z XIX wieku autorów niemieckich i czeskich austriackich są w zasadzie bezwartościowe: chodzi tylko o powierzchowne, ideologiczne rozliczanie rachunków.
W tym kontekście rodzi się pytanie, jak państwo może poradzić sobie z ekstremalnym nacjonalizmem swoich różnych grup etnicznych. Jest jasne, że kiedy Masaryk pod koniec I wojny światowej rozbijał Austro-Węgry, Niemcy mieszkający na terytorium czeskim odnosili się do tego wrogo. Heimann pośrednio argumentuje, że nowe państwo czechosłowackie mogło ich pozyskać polityką inkluzywną, zamiast tego czeskim szowinizmem jeszcze bardziej ich od państwa odsunęło, co miało potem fatalne konsekwencje pod koniec lat trzydziestych. Należało tego spróbować, możliwe, że by to zadziałało, ale co należało zrobić, gdyby to nie zadziałało? Przez zbieg okoliczności bardzo podobne problemy z mniejszością węgierską rozwiązuje dzisiejsza Słowacja. Nie widzimy tam szczegółów, ale jest bardzo prawdopodobne, że w wyniku rozkładu gospodarczego Węgier do głosu dochodzą w nich niebezpieczne, ekstremalnie nacjonalistyczne grupy. Czy dzisiaj otwartość, życzliwość i inkluzywne podejście ze strony słowackiego rządu rzeczywiście rozwiązałoby rozruchy nacjonalistyczne na południu Słowacji, czy też to by nie wystarczyło do zneutralizowania ekstremalnego nacjonalizmu Węgrów?
W tym kontekście jest niezmiernie ciekawy argument Heimann, że międzywojenna Czechosłowacja jako tako utrzymała podstawowe zasady demokratyczne tylko wtedy, gdy kraj znajdował się pod dominującą władzą Czechów. Była to wprawdzie niesprawiedliwa demokracja, wyraźnie faworyzująca etniczną większość czeską, ale kiedy mocarstwa zachodnie odebrały Czechom w Monachium we wrześniu 1938 roku prawo do dominowania nad innymi grupami etnicznymi w przestrzeni czechosłowackiej, nowa Czecho-Słowacja szybko wpadła w autorytaryzm. Czy to nie oznacza, że inne grupy etniczne na terytorium czeskim i słowackim miały inne niż demokratyczne wartości? I jak czechosłowackie państwo miało się bronić przed ich autorytarnymi tendencjami? Czy miało prawo się przed nimi bronić? Gdyby dziś brytyjscy muzułmanie zdecydowali się utworzyć w środkowej Anglii autonomiczne państwo islamskie, gdzie obowiązywałoby prawo szariatu i tłumione byłyby prawa kobiet, czy Wielka Brytania nie zareagowałaby równie twardo siłowo jak międzywojenna, faworyzująca Czechów Czechosłowacja? Są to skomplikowane pytania, a rozwiązanie polegałoby widocznie na delikatności podejścia, do której ówczesna administracja czechosłowacka nie była zdolna.
Myślę, że trudno krytykować Masaryka za to, że rozbił Austro-Węgry z zagranicy bez krajowego mandatu. Trudno było mu wrócić w czasie I wojny światowej do Pragi i zorganizować tam w 1917 roku referendum o tym, czy Austro-Węgry mają być podzielone. Masarykowi można jednak słusznie zarzucić brak rozsądku w ocenie oraz to, że jako typowy polityk złożył wiele obietnic, które potem złamał. Decyzja o zlikwidowaniu Austro-Węgier była ewidentnie głupia, a argumentacja Masaryka dla aliantów, że nowo powstała Czechosłowacja będzie tamą dla niemieckiej ekspansji, była śmieszna.
Chyba jedynym politykiem, w którego przypadku Heimann zajmuje się motywacją jego działań, jest w książce Alexander Dubček. Jest wiadomo, że Dubček był z pochodzenia autorytarnym komunistycznym biurokratą, a Heimann przekonująco udowodniła, jak jako pierwszy sekretarz na Słowacji wykorzystywał ludowy resentyment do wzmacniania własnej pozycji władzy. Jest z pewnością prawdą, że wykorzystywał ten sam mechanizm w 1968 roku na ogólnopaństwowej scenie politycznej. Argument, że Dubček liczył na to, iż po stuprocentowym umocnieniu swojej władzy znowu wprowadzi ucisk, jest jednak, moim zdaniem, nie do udowodnienia. Bardziej prawdopodobne jest, że Dubček był funkcjonariuszem formatu regionalnego i nie sprostał kierowaniu państwem, jak zresztą chyba nikt w ówczesnym komunistycznym Biurze Politycznym. Z pamiętników Zdeňka Mlynářa wyraźnie wynika, że kierownictwo KPCz w 1968 roku twardo zawiodło po prostu dlatego, że jego członkowie nie byli najbystrzejszymi obywatelami w społeczeństwie czechosłowackim. Byli to ideologicznie zacietrzewieni głupcy, którzy po prostu nie wiedzieli, co począć ze spontanicznie powstałą sytuacją. Biuro Polityczne partii bowiem nie powstało na podstawie konkursu najlepszych z najlepszych, ale w wyniku intryg władzy. Z tragicznego historycznego epizodu Praskiej Wiosny wynika, jak nieefektywne są struktury niedemokratyczne.
Ogólnie rzecz biorąc, nowa historia Czechosłowacji Mary Heimann jest genialnym wkładem w dyskusję o czeskim losie i o pozycji Czechów w świecie - dziś i w przeszłości. Autorytatywność studium potwierdza także jeden niebagatelny drobiazg. Książki wydawane w języku angielskim na tematy czeskie mają zazwyczaj duże problemy z diakrytyką i literówkami w czeskich nazwach i w odnośnikach do czeskich źródeł. Monografia Mary Heimann jest zredagowana tak starannie, że nie znalazłem w całej książce ani jednego błędu w haczykach i kreskach ani literówki w czeskiej nazwie.
26. 10. 2009 Jan Čulík
Źródło

Czechosłowacja - państwo, które zawiodło albo o czeskim nacjonalizmie
28 października 2009 roku w amerykańskim akademickim wydawnictwie Yale University Press ukazała się nowa historia Czechosłowacji autorstwa amerykańskiej badaczki Mary Heimann, pracującej na Strathclyde University w Glasgow (Szkocja), zatytułowana Czechoslovakia: The State that Failed (Czechosłowacja: Państwo, które upadło/zawiodło). Profesjonalna historyczka Heimann, której poprzednia książka dotyczyła katolickiej duchowości w XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii (Catholic Devotion in Victorian England, Oxford, Clarendon Press, 1995), zdecydowała się jakiś czas temu przestudiować i napisać współczesną historię mniejszego narodu europejskiego, aby zbadać, jak opierał się on międzynarodowym presjom. Wybrała Czechosłowację, nauczyła się perfekcyjnie czeskiego i spędziła kilka lat na studiowaniu materiałów źródłowych, z czego dwa lata bezpośrednio w Republice Czeskiej. W rezultacie powstała praca, która wyraźnie odróżnia się od dotychczasowych historii Czechosłowacji pisanych w języku angielskim, w dużej mierze powielających uproszczony i w zasadzie zniekształcony obraz dziejów czechosłowackich. Ostatnio to konwencjonalne podejście przejawia się nawet w niedawnej angielskiej pracy Mary Dowling (Czechoslovakia, Londyn, 2002), która w znany sposób przedstawia Czechosłowację jako „wzór demokracji na kontynencie europejskim, przyćmionym przez faszyzm i komunizm”, państwo, które „nie było w stanie obronić się przed machinami mocarstw europejskich, uległo nazizmowi i komunizmowi, i dopiero aksamitną rewolucją w 1989 roku powróciło do wolności i demokracji”.
®

O czym jest książka „Czechosłowacja - Państwo, które zawiodło”?
Książka Mary Heimann, która trafia do rąk czeskiego czytelnika, jest jak na pracę historyczną niezwykle namiętna, nieubłagana i twarda. Opisuje powstanie Czechosłowacji od jej założenia w 1918 roku aż po podział w 1992 roku - od początkującej demokracji, przez okupację nazistowską, dyktaturę komunistyczną, inwazję sowiecką, normalizację i wreszcie ponowne przejście do demokracji. Jej największą zaletą jest właśnie to, że nie stara się przypodobać czeskiemu ani słowackiemu czytelnikowi. Jakby z każdej strony tekstu płynęło przesłanie: Historia nie powinna być propagandą. Nie powinna „wychowywać” poprzez tworzenie fałszywych mitów o własnej wyjątkowości, bohaterstwie czy cierpieniu. Nie powinna przemilczać ani usprawiedliwiać. Ponieważ jedynie prawda jest w historii jedyną wartością i miarą. I tylko taka prawda może tworzyć społeczeństwo w demokracji.
Autorka podjęła próbę uwolnienia historii Czechosłowacji od mitów i oparła ją przede wszystkim na narracji mniejszości narodowych oraz ich stosunku do sztucznej „czechosłowackiej” większości. Głównym tematem staje się dla niej zatem starcia nigdy nieusatysfakcjonowanych nacjonalizmów, pomnożone później jeszcze przez irracjonalność ideologii totalitarnych. Jest to nietradycyjne spojrzenie, wykraczające poza utrwalone pragocentryczne „czeskie” postrzeganie przeszłości.
Audycja w radiu Exlibris: link
Audycja w radiu Radio Prague International: link link

Pierwsze angielskie wydanie książki Czechoslovakia: The State That Failed, które ukazało się w 2009 roku w wydawnictwie Yale University Press, wywołało ogromne emocje po wszystkich stronach. Jako pierwszy potępił ją czeski konsul generalny z Los Angeles, który oświadczył, że dzieli ją „zaledwie mały krok” od „zbrodni przeciwko ludzkości”. Jednocześnie, być może aż przesadnie, powitały ją Literární noviny, ostrzegając jednak, że nastawia „szokujące lustro”, w którym czeskie społeczeństwo być może w ogóle się nie rozpozna. Tygodnik Respekt zamieścił na swojej eleganckiej pierwszej stronie wiadomość: Historyczka z USA prowokuje Czechów. Sobotni dodatek kulturalny Lidových novin spojrzał na sprawę z bardziej humorystycznej strony, drukując reprodukcję rzeźby Świętego Wacława siedzącego na koniu do góry nogami autorstwa Davida Černego i dodając nagłówek „Mary Heimann stawia czeskie dzieje XX wieku na głowie”. Redaktor gazety Prague Post twierdził, że wydanie książki, która „przewróciła niemal wszystkie obiegowe poglądy na ten kraj” i „rozbiła na kawałki tradycyjne postrzeganie Czechosłowacji jako ofiary”, sprawiło, że „historia Europy Środkowej wykonała pełny obrót”. Times Literary Supplement powitał książkę jako „prawdziwą historię nie tylko Czechów i Słowaków”, przypominającą czytelnikom, że „ten zaginiony kraj był domem dla Niemców, Węgrów, Rusinów, Polaków, Romów, Żydów, luteranów, unitów, a także rzymskich katolików i ateistów”. Według ich oceny jest „zdumiewająca nie tyle z powodu przedstawiania nowych faktów” (chociaż wniosła i swój wkład w „grzebanie w archiwach”), ile dlatego, że widzi w odpowiednio surowej postaci historię, która pozostawała ukryta przy spłaszczonym spojrzeniu powszechnym w czasach zimnej wojny”, a mianowicie przejawy „czeskiej bezwzględności” wobec mniejszości i narodowości nieczeskich w dziś już nieistniejącym państwie czechosłowackim.
Mary Heimann jest obecnie profesorem historii nowożytnej na Uniwersytecie w Cardiff w Walii i członkiem Królewskiego Towarzystwa Historycznego. Studiowała w Vassar College w Nowym Jorku i na Uniwersytecie w Oksfordzie, gdzie w 1993 roku uzyskała doktorat. Jako uznana historyczka angielskiej historii katolickiej po raz pierwszy zainteresowała się dziejami Czechosłowacji w ramach eksperymentu dydaktycznego. Wkrótce historia Czechosłowacji zafascynowała ją na tyle, że odłożyła wszystko inne, nauczyła się czeskiego i przeniosła do Pragi, gdzie spędziła dwa lata na intensywnych badaniach archiwalnych.
Źródło